K. Wolny-Zmorzyński o swojej najnowszej powieści o sile miłości

Rozmawiamy z pisarzem, wykładowcą akademickim, literaturoznawcą, prof. Kazimierzem Wolnym-Zmorzyńskim.

  • Powieść „Odmienny stan” to kolejne dzieło Pana Profesora, kolejna opowieść o sile miłości i komplikacjach, jakie niesie ze sobą każdy związek dwojga ludzi. Chyba dobrze się Pan Profesor czuje w takich tematach?

Czy dobrze się czuję? To za dużo powiedziane. Tylko obserwuję, co dzieje się dokoła mnie, jak żyją i jak ja pojmuję i bliscy mi ludzie miłość. Słucham ich, co mają do powiedzenia na ten temat. Gdy zdystansuję się do tej ich rzeczywistości, przetwarzam fakty, sytuacje, układam fabułę i piszę, wczuwając się w powoływane w mojej wyobraźni postaci.

  • Damsko-męskie perypetie, wzajemne relacje są Panu dobrze znajome, sam ma Pan przecież spory staż małżeński i to całkiem udany. Te wszystkie kryzysy w związku dwojga ludzi są Panu znane z autopsji czy bardziej obserwacji?

Dziękować Panu Bogu z obserwacji, z lektury różnych powieści i ze słyszenia. Mój związek małżeński jest udany, wyrosłem też w domu, w którym była dobra atmosfera, rodzice się bardzo kochali, rozumieli się, nie było awantur, podejrzliwości, tak zwanych cichych dni, ich miłość opisałem w książce „Czas kwarantanny”, więc może dlatego potrafię dostrzec coś, co w pewnym stopniu mnie drażni, dziwi, że dochodzi między kochającymi się ludźmi do kłótni, do zdrady, do nieporozumień, które pogłębiają tylko konflikt. Myślę, że ten konflikt pogłębia się nie tylko z braku szczerości, ale przede wszystkim braku prawdziwego uczucia miłości. Zauroczenie mija i koniec. Zaczynają się pretensje, brak zrozumienia, brak cierpliwości, znudzenie, wkrada się zazdrość o drobne sukcesy…

  • Świat kobiet i mężczyzn to odrębne kosmosy, wiadomo. Ale skąd mężczyzna tak dobrze zna się na duszach kobiet? To widać w kreowanych postaciach żeńskich z Pana powieści. Czy może podpytuje Pan swoją żonę, co by myślała czy powiedziała w podobnej do bohaterów sytuacji?

Ma Pani rację, świat kobiet i mężczyzn to odrębne kosmosy, to wiadomo. Kazimiera Iłłakowiczówna, charakteryzując mężczyznę o imieniu Kazimierz napisała, że „Kazimierz to dusza raczej kobieca…”, więc może dlatego mi tak łatwo zrozumieć kobiety, wczuć się w sytuacje, w których się znajdują, co mogą myśleć, czego oczekują. To też spora lektura książek poświęconych kobietom. Jestem z pierwszego wykształcenia polonistą, nie tylko z przyzwyczajenia, ale z potrzeby serca bardzo dużo czytałem i czytam. W naszych wcześniejszych rozmowach na temat kobiet w literaturze już sporo mówiłem, więc nie chcę się powtarzać. A jeśli chodzi o moją żonę – jest bardzo wrażliwą, delikatną i subtelną osobą, bardzo tolerancyjną. Czasami rozmawiamy o tworzonych przeze mnie sytuacjach, podpowiada raczej jak skomponować daną scenę, gdzie ją w którym momencie wprowadzić i jak pogłębić psychologiczny portret postaci, ale nie podpowiada mi rozwiązań. Powiem więcej, nawet nie czyta tego, co piszę na bieżąco, dopiero, gdy książka zostanie wydana.

  • Postacie głównych bohaterów, Joanny i Witora, młodego małżeństwa w kryzysie, wciągają czytelnika w świat miłości, rozczarowania, nadziei, prawdy i kłamstwa. To powieść bardziej o uczuciach czy może o wartościach takich jak prawda i uczciwość?

Przyznam, że wolałbym nie podpowiadać interpretacji. Zostawiam to czytelnikowi, dlatego nie wyjaśniam, co miałem – jako autor – na myśli.

  • Powieść „Odmienny stan” toczy się w Polsce stanu wojennego. Dla młodego pokolenia to prehistoria jak dinozaury. Dzięki tej książce mogą trochę posmakować ten niełatwy czas. Co Panu jako autorowi najbardziej utkwiło w pamięci z realiów 1981 roku? A co z tego znalazło się w powieści?

Zgrzebna polska rzeczywistość, kuszący kolorowy świat Zachodu, skromne warunki mieszkaniowe, zazdrosne spojrzenia w stronę lepszych marek samochodów i chęć emigracji w celu poprawienia sobie bytu, co pozostaje w opozycji do romantycznej polskiej mentalności.

  • Jak Pana studenci reagują na opowieści stanu wojennego?

Wiele spraw ich dziwi. Dla niektórych to egzotyka, choć duża część podchodzi do tego ze zrozumieniem i współczuciem dla mojego pokolenia.

  • Akcja książki toczy się jednak głównie w Paryżu, mieście marzeń rodaków, zamkniętych za murem PRL-u. Podróże zagraniczne były niedostępne, co teraz trudno sobie w ogóle wyobrazić. Opisy miasta świadczą, że dobrze je Pan zna. Jak pamięta Pan tamten Paryż lat 80.?

Jak kolorową bajkę. Mnie, jako autora, cieszy to, że obraz tamtego Paryża udało mi się oddać w miarę prawdziwie, na co Pani zwróciła uwagę, ale i podkreślił to w swojej recenzji wydawniczej dr Tomasz Paulukiewicz, znakomity filmowiec i scenarzysta, medioznawca, który zna jeszcze lepiej ode mnie Paryż lat 80. oraz ten współczesny. Mnie pomogły w odtworzeniu Paryża sprzed czterdziestu pięciu lat fragmenty mojego dziennika. Opisy ulic, zapis wrażeń, to kalka właśnie z dziennika tamtego okresu.

  • Wszystko się zmieniło, możemy sobie podróżować, dokąd tylko zechcemy, a Paryż przestał być miastem marzeń, zresztą zaszło tam w ciągu minionych dekad wiele niekorzystnych zmian. Co teraz tam najbardziej się pogorszyło, Pana zdaniem?

Nie znam współczesnego Paryża. Dzisiejszy Paryż znam tylko z opowiadań, z lektury, z serwisów informacyjnych. Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Nie chciałbym nikogo wprowadzać w błąd może nie do końca sprawdzonymi faktami i na błędnych danych wypowiadanymi opiniami, ale z tego, co się orientuję, nie jest to już ten Paryż z kolorowych pocztówek.   

  • Czasy opisywane historie w książce, to jednak nie tylko szara beznadzieja, ale też okres bujnej młodości obojga bohaterów, którzy starają się wykorzystać swoją szansę. PRL jednak był z jednej strony opresyjnym państwem, zniewolonym, ale jednak toczyło się tu życie intelektualne i kwitła kultura, nawet jeśli taka bardziej partyzancka niż oficjalna. Bohaterowie powieści stanowią tego przykład. Trochę mają chyba z Pana Profesora i kręgu rówieśników?

To prawda. Wszystkiego nie można przekreślać. Umieliśmy się bawić, żartować, śmiać, być dla siebie uprzejmi, otwarci. Panował kult nauki, intelektu i erudycji. W modzie była kultura wysoka, kabarety, Piwnica pod Baranami, kino moralnego niepokoju, literatura drugiego obiegu. Obowiązywało samodoskonalenie, równanie do najlepszych… A jeśli chodzi o bohaterów, czy mają coś ze mnie i z moich rówieśników? Na pewno tak. Nie chcę, aby zabrzmiało to jako pycha, że porównuję się do najlepszych, ale coś w tym jest, że zwykle każdy autor pisze o swoich przeżyciach i w bohaterów wkłada część siebie. W końcu wiemy, co powiedział Flaubert: „Pani Bovary to ja”, a Monika Piątkowska w znakomitym biograficznym reportażu pt. „Prus. Śledztwo biograficzne” udowodniła, że każdy fragment utworów Prusa do duża część jego historii i jego przeżyć.

  • Lata 80., Paryż, rzeczywistość PRL-u stanowi tło dla rozgrywającej się tu niebanalnej i wciągającej historii, zaskakującej, intrygującej, z nieoczekiwanymi zwrotami wydarzeń. Powieść można przeczytać jednym tchem. I to chyba najbardziej niezwykłe, że jako teoretyk literatury łączy pan Profesor wykładaną studentom teorię z praktyką. Nie tylko mówi, jak to się robi, ale też sam prezentuje. Jak reagują studenci na swojego wykładowcę-pisarza?

Prowadzę warsztaty reportażu, więc uczę, jak opisywać rzeczywistość, by nie zanudzić czytelnika. Preferuję raczej stosowanie techniki reportażu fabularnego, w którym nie obowiązuje ścisłe trzymanie się chronologii wydarzeń, ale nawet może być w tekście stosowana inwersja czasowa w celu zainteresowania odbiorcy. Podpowiadam też studentom, jak mają opisywać rzeczywistość, by umiał ją sobie wyobrazić odbiorca. Rzadko rozmawiam ze studentami o moich powieściach, a jeśli już – to odnoszą się do nich pozytywnie.

Dziękuję za rozmowę.

Pytania zadawała PM. Wiśniewska

Foto: Renata Misz-Zmorzyńska

Poniżej – okładka najnowszej powieści autora

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *