D. Piątkowski: Czas Komedy

Rozmawiamy z Dionizym Piątkowskim, twórcą Ery Jazzu, historykiem i popularyzatorem jazzu, autorem biografii „Czas Komedy” oraz dyskografii „Komeda on records”

Jak narodziło się wydarzenie Czas Komedy?

To jest czas, który sięga lat siedemdziesiątych. Wtedy po raz pierwszy, zaledwie kilka lat od śmierci Krzysztofa Komedy-Trzcińskiego, zorganizowałem w Poznaniu wspominkowe koncerty, które upamiętniały wybitnego kompozytora. Nie był to jeszcze czas ogromnej popularności Komedy, ani czas budowanie jego legendy, ale dla mojego pokolenia był to „bohater naszych czasów”. Komeda już wtedy jawił się jako wybitny polski twórca jazzowy, stąd intencje były dla mnie niezwykle oczywiste. Każdego kwietnia, w rocznicę urodzin lub śmierci artysty, przygotowywane były okolicznościowe koncerty, głównie z udziałem poznańskich muzyków lub tych, którzy grali z Komedą. Imprezy te nazywaliśmy różnie: Dni Komedy, Komeda Day… Jeden z takich wieczorów utkwił mi w pamięci: to koncert „Komeda Memory”, który odbył się w salce BWA w połowie lat 70-tych, a bohaterami kwartetu byli ówcześni studenci PWSM (dzisiaj Akademii Muzycznej): pianiści Piotr Kałużny i Bogdan Jarmołowicz, basista Zbigniew Wrombel, perkusista Krzysztof Przybyłowicz i skrzypek Krzesimir Dębski. Z tego komedowskiego kwartetu zrodził się potem zespół Warsztat, a w konsekwencji dalszych zmian słynny String Connection. Krzysztof Komeda był już wtedy „modnym” artystą, choć nie był – tak jak jest to już teraz- artystą inspirującym, pojawiającym się w repertuarze innych, wybitnych rodzimych artystów. W latach 70-tych i 80-tych, okresie gdy budowała się najmocniej legenda Komedy, niewielu polskich muzyków sięgało po jego kompozycje, a i dyskografia komedowska jest w tym okresie niezwykle uboga. Rozkwit i „granie Komedy” stało się specyficzną manierą i modą dla wielu – najczęściej młodszych – muzyków. Kiedy pracowałem nad dyskografią nagrań Krzysztofa Komedy, a więc takich, które zawierają kompozycja poznańskiego twórcy, zauważyłem, że dopiero po 2000 roku zapanowała moda oraz fascynacja Komedą, która – z czego bardzie się cieszę – trwa do dziś.

Czas Komedy to najważniejszy w Poznaniu element honorowania postaci oraz muzyki wybitnego i kultowego polskiego artysty. To cykl niezwykłych imprez, pojawiają się gwiazdy, ale też młodzi fantastyczni muzycy jazzowi. Łączy ich miłość do muzyki Krzysztofa Komedy. Co ciekawe, niektórzy z nich przyznawali, że w kompozycjach Komedy zakochiwali się niejako z przymusu, ponieważ chcąc skorzystać z zaproszenia na Czas Komedy musieli zagrać coś z jego utworów, czyli w praktyce, musieli się z nimi zapoznać. W efekcie te kompozycje zawitały już na stałe w repertuarze wielu wybitnych światowych jazzmanów. To miłe, zwłaszcza dla nas, poznaniaków. I dla Pana, który z taką energią od lat promuje naszego twórcę.

Pomysł koncertów komedowskich sprzed dekad jest cyklicznie realizowany, gdy mój cykl Czas Komedy wszedł w obieg festiwalowy Ery Jazzu. Od 2015 roku stał się samodzielnym projektem prezentującym geniusz muzyki Krzysztofa Komedy. Rzeczywiście, to najważniejszy w Poznaniu element honorowania postaci oraz muzyki wybitnego i kultowego polskiego artysty. Wśród nieszablonowych koncertów przedstawiłem muzykę Krzysztofa Komedy w interpretacji m.in. norweskiego Espen Eriksen Trio, katalońskiego Dani Perez Trio, austriackich kameralistów Radio String Quartet oraz autorskie projekty Weezdob Collective, Dawida Tokłowicza, Piotra Schmidta, Aresa Chadzinikolau, Jana Ptaszyna Wróblewskiego, Gritt Ensemble, trio Andrzeja Jagodzińskiego czy węgierskiego Bence Vas Trio. Pokazałem także premierę spektaklu muzycznego „Komeda: Nim wstanie dzień” oraz – po raz pierwszy w Poznaniu zaprezentuję „Śpiewnik Komedy”. To muzyczne spotkanie trio pianisty Macieja Tubisa i aktorki-wokalistki. Niepowtarzalne, pełne emocji brzmienie Tubis Trio, doskonała estradowa elokwencja i talent wokalistki sprawiają, że muzyka Komedy nabiera nowych wartości oraz estetycznych odniesień. Niebanalna forma, brzmienie i nastrój koncertu oraz kultowe teksty Agnieszki Osieckiej i Wojciecha Młynarskiego odkrywają piosenki Komedy w nowej, współczesnej rzeczywistości. Magdalena Kumorek – znana z filmów „Poranek kojota”, „Układ zamknięty” oraz serialu „Przepis na życie” – wnosi swoją osobowością wrażliwość na synergię słowa i melodii w piosenkach Komedy. Uwodzi publiczność niezwykłym, osobistym oraz pełnym emocji autorskim projektem. Realizacja tak wysublimowanego pomysłu możliwa była jedynie w udziałem utalentowanego pianisty, który w komedowskiej estetyce, melodii oraz wrażliwości odnajduje się najpełniej. Repertuar Krzysztofa Komedy jest u Macieja Tubisa probierzem elegancji, wrażliwości, subtelnej estetyki i niezwykle precyzyjniej elokwencji pianisty. W tym roku przypada 95-rocznica urodzin Krzysztofa Trzcińskiego Komedy (27.04.1931 – 23.04.1969) stąd niezwykle uroczysty charakter naszego koncertu.

Kto z goszczących na tym wydarzeniu jazzmanów najbardziej zapadł Panu w pamięć?

Staram się zainteresować kompozycjami Komedy wielu muzyków. Jest to niezwykle trudne, bowiem zazwyczaj artyści mają już własny repertuar koncertowy i nie bardzo interesuje ich przygotowywanie nowych koncepcji koncertu. Dlatego cykl „Czas Komedy” stał się dla mnie specyficznym, ambicjonalnym projektem, z wysoko zawieszoną poprzeczką: namawiam muzyków z zagranicy, by do swojego repertuaru włączali kompozycje poznańskiego artysty. Najłatwiej, gdy muzycy sami już wcześniej sięgnęli po Komedę: tak było w przypadku wiedeńskiego kwartety kameralistów Radio String Quartet czy pochodzącego z Argentyny gitarzysty Dani’ego Pereza. Ale najpełniej trud pracy ukazał projekt z norweskim trio Espena Eriksena. Od dekad szukam wszelkich komedowskich odniesień i stąd ten „norweski trop”, który pojawił się na sesji Espen Eriksen Trio w 2012 roku i w konsekwencji doprowadził do zaproszenie muzyków na Erę Jazzu oraz przygotowanie specjalnego, komedowskiego repertuaru. W 2012 roku ukazał się ich album “What Took You So Long” i szczególną uwagę zwróciłem wtedy na kompozycję “ Komeda”, którą pianista skrył pośród innym tytułów. Tak rozpoczyna się historia, która swój wspaniały finał miała podczas festiwalowej Ery Jazzu w 2021. Przez dwa lata namawiałem pianistę, by podjął się zagrania Komedy, wysyłałem nuty i nagrania by kilka miesięcy przed festiwalem Ery Jazzu otrzymać akceptację mojego pomysłu. Nasycona skandynawską estetyką, a zarazem nawiązująca do europejskiej klasyki muzyka, pełna była wywołującej refleksje melancholijnej zadumy. Obcowanie na żywo z muzyką Espena Eriksena okazało się doprawdy niezwykłym przeżyciem. Obok dedykowanej Krzysztofowi Komedzie przez norweskiego pianistę kompozycji „Komeda”, usłyszeliśmy też przepiękną wersję kołysanki z filmu „Rosemary’s Baby” i „Szarą kolędę”, które to utwory muzycy przygotowali specjalnie z myślą o poznańskim koncercie. Wiele miesięcy po tym koncercie Espen Eriksen poprosił mnie o zarchiwizowane nagranie tego koncertu i wybrał „naszą”, koncertową wersją słynnej kołysanki „ Sleep Safe and Warm” z filmu Romana Polańskiego „Rosemary’s Baby” i włączył do nowego, koncertowego albumu „In The Mountains”. Entuzjastyczne recenzje płyty a zwłaszcza „kołysanki Komedy” spływające z całego świata otworzyły przed norweskim trio światowe estrady, a nasz pomysł stał się zaczątkiem jego, wzbogacanego kompozycjami Komedy, repertuaru. W Japonii album plasował się przez wiele tygodni na pierwszym miejscu sprzedaży płyt jazzowych, a brytyjski krytyk BBC napisał, że jest to „cudownie rzewna płyta jazzowa, porzucona przez zagubioną sztukę melodyjnego minimalizmu, zrealizowana przez wspaniałych muzyków”. 

Jak udało się tę imprezę zrealizować w mało jazzowym Poznaniu?

Upór, konsekwencja, desperacja oraz ambicja nielicująca często z realiami. To jest trudny temat, bowiem z perspektywy kraju słyszę zachwyt i gratulacje, że Czas Komedy i wszystko co robię wokół Komedy, jego muzyki i pamięci jest imponujące i nieszablonowe. Niestety, przez lata decydenci miasta Poznania nie wsparli mojego projektu, tak jakby Komeda był Poznaniowi obojętny. Co ciekawe, wśród imprez komedowskich pielęgnujących oraz podtrzymujących pamięć o wybitnym poznańskim kompozytorze i jego muzyce na szczególną uwagę i szacunek zasługują nie tylko okolicznościowe „dni Komedy” oraz liczne koncerty, ale przede wszystkim zwarte i stałe imprezy festiwalowe, dla których Krzysztof Komeda-Trzciński jest nie tylko programowym idiomem, ale także pretekstem do prezentacji jego muzyki. Najważniejsze festiwale komedowskie odbywają się w Ostrowie Wielkopolskim (Jazz w Muzeum oraz Festiwal Muzyki Filmowej Krzysztofa Komedy), Warszawie (Festiwal Muzyki Filmowej Krzysztofa Komedy), poznański Czas Komedy oraz odbywający się od trzydziestu lat w Słupsku, Komeda Jazz Festival. Regionalna pamięć o muzyku ma swoje naturalne odniesienie do miejsc i miast, w których bywał Krzysztof Trzciński: w Poznaniu Komeda się urodził, studiował, tutaj założył legendarny Sekstet; w Ostrowie Wielkopolskim uczęszczał do gimnazjum, zdobył maturę, zafascynował się jazzem i grał w szkolnym zespole Karioka; w Warszawie zdobywał laury wybitnego muzyka i kompozytora oraz nagrywał i koncertował. W karierze artysty jest jeszcze Kraków (pełne wejście w nowoczesny jazz), Częstochowa (gdzie „zyskał” pseudonim Komeda), potem już wielki świat: Kopenhaga (koncerty w Montmartre Jazz Club), Stockholm (Golden Circle Club) i sława Hollywood. Dlaczego na tej mapie nie eksponuje się Poznań? Nie wiem i nie potrafię racjonalnie uzasadnić opieszałości władz miasta.

Dziękuję za rozmowę.

Pytania zadawała P.M. Wiśniewska

Fot. archiwum prywatne D. Piątkowskiego

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *