Kamionki: Można mieć gruby portfel, ale serce zimne jak lód
Jakim trzeba być człowiekiem, jeśli należy się do osób zamożnych, a nie potrafi się zapewnić trzymanym przez siebie szczeniętom odpowiednich warunków bytowania? Młodziutkie labradory zmarły z zimna na terenie posesji w tzw. „sypialni Poznania”.
Kamionki w powiecie poznańskim to formalnie wieś, ale bynajmniej nie jest to typowa wieś rolnicza. Miejscowość ma charakter raczej podmiejskiego osiedla czy też podmiejskiej sypialni. Osiedla w dużej mierze zamieszkałego przez osoby, które przeprowadziły się tu ze stolicy Wielkopolski. Rzecz jasna, w tego typu miejscowości nie brakuje ludzi zamożnych.
Ciemna liczba
Małżonków G. też można zaliczyć do elity: on przedsiębiorca, a ona nauczycielka. W Kamionkach mieli dom, a na tyłach swojej posesji trzymali dwa szczenięta labradorów. Jak widać, wbrew pokutującym stereotypom, nie tylko ludzie biedni i niewykształceni trzymają psy w rozlatujących się, nietrzymających ciepła budach. Choć bowiem państwo G. sami mieszkali w bogatym, ładnym, ogrzewanym domu, młodziutkie psy żyły w tak kiepskich warunkach, że nie wytrzymały chłodów. Zwierzęta zmarły zimą na przełomie 2022 i 2023 r.
Jak można przypuszczać, sprawcy założyli, że nic się takiego nie stało: ciała psów się zakopie i nikt się o całej sprawie nie dowie. Bo tak właśnie często się dzieje.
Adwokatka Karolina Kuszlewicz w swojej książce „Prawa zwierząt. Praktyczny przewodnik” wspomina o ciemnej liczbie zwierzęcych ofiar. Jak pisze, „żeby sprawa ujrzała światło dziennie, ktoś, zwykle z bliskiego otoczenia sprawcy, musi zareagować”.
O tym samym problemie mówi też dr Joanna Stojer, prawniczka i kryminalistyk. W książce „Zeszłam na psy” autorstwa mojego i Pauliny Marii Wiśniewskiej, doktor Stojer podkreśla, że „walka z ciemną liczbą przestępstw to walka o świadomość społeczną”. I jednocześnie wyraża opinię, że „ta zmiana świadomości jest chyba ważniejsza nawet od zmian prawnych. Bo co z tego, że dany czyn uznamy za przestęstwo zagrożone bardzo nawet surową karą, skoro zgłaszalność będzie nikła?”
Młyny sprawiedliwości…
Na szczęście w tej konkretnie podpoznańskiej miejscowości z tą świadomością nie jest chyba aż tak źle. Ktoś najwyraźniej uznał, że doprowadzenie do tego, by szczenięta zmarły z wychłodzenia, nie należy do zachowań społecznie akceptowalnych. Nie wiemy, czy oburzonymi osobami byli sąsiedzi, czy ktoś ze znajomych lub może nawet członkowie rodziny państwa G.
– Zgłoszenie, które otrzymaliśmy, było anonimowe – informuje nas Karolina Marzec z fundacji Wielkopolski Inspektorat Ochrony Zwierząt. – Interwencję przeprowadziliśmy 21 stycznia 2023 r. Postępowanie wszczęła i prowadzi Prokuratura Rejonowa w Środzie Wielkopolskiej, która przedstawiła zarzuty Piotrowi G. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że podejrzany unika stawiennictwa. Z tego co wiem, małżonkowie przeprowadzili się gdzieś w głąb Polski…
No dobrze, ale dlaczego zarzuty postawiono tylko Piotrowi G., a nie jego żonie? Poza tym minęły już prawie trzy lata. Wydawałoby się, że sprawa mogłaby już trafić do sądu i zakończyć się prawomocnym wyrokiem…
– Niestety, tak długo się ciągnie postępowanie – ubolewa Karolina Marzec. – Próbowaliśmy dowiedzieć się w prokuraturze, co się w sprawie dzieje, niestety, nie otrzymaliśmy odpowiedzi na nasze pytania – rozkłada ręce.
Sprawa w toku
Zwróciliśmy się więc jako redakcja z oficjalnym pytaniem do rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Rzecznik Łukasz Wawrzyniak odpisał nam po dziesięciu dniach bardzo krótko: „Szanowny Panie Redaktorze, sprawa jest w toku. Zarzuty z ustawy o ochronie zwierząt (znęcania się nad nimi) usłyszał zarówno przedsiębiorca, jak i jego żona. Nie przyznali się do ich popełnienia. Z poważaniem”.
Zatem dowiedzieliśmy się przynajmniej, co istotne, że zarzuty usłyszeli oboje małżonkowie. A na zakończenie postępowania, no cóż, pozostaje czekać.
Niemniej jednak skoro na terenie podpoznańskiej miejscowości znalazło się dwoje ludzi, dla których życie ich własnych psów nie miało specjalnej wartości, mogą się też znaleźć kolejne takie osoby. Za przestępstwa trzeba karać, ale przestępstwom powinno się również zapobiegać. W prawie karnym nazywamy to prewencją ogólną.
No tak, ale jak? W małych miejscowościach wciąż dużym autorytetem pozostaje Kościół katolicki i jego kapłani. W innej, bardzo podobnej sprawie zwracaliśmy się już do rzecznika prasowego Kurii Metropolitarnej w Poznaniu. Zapytaliśmy wówczas, czy kuria uczula księży, by byli wrażliwi na los naszych „braci mniejszych”, czy duchowni na terenie archidiecezji zwracają uwagę na stan trzymanych w obejściach zwierząt, a w razie ewidentnego zaniedbania podejmują próby rozmowy z parafianami.
Bracia mniejsi?
Ksiądz Maciej Szczepaniak, rzecznik prasowy kurii, odpowiedział nam wtedy, no cóż, trochę na okrągło: „Szanowny Panie, troska o świat stworzony wynika wprost z moralności chrześcijańskiej i jestem przekonany, że osoby duchowne mają tego świadomość i uczą szacunku dla zwierząt, np. podczas głoszenia kazań czy na katechezie (…). Odwiedziny duszpasterskie nie są jednak formą obywatelskiej inwigilacji, trudno więc wymagać od księży działań, które nie należą do ich kompetencji, jak choćby lustracja „stanu trzymanych w obejściu zwierząt”. Zwrócenie uwagi na złe traktowanie zwierząt powinno być normą w zachowaniach społecznych, niezależnie od tego, czy ktoś jest osobą duchowną czy nie. Z wyrazami szacunku”.
Tym razem napisaliśmy więc bezpośrednio do proboszcza parafii św. Matki Teresy z Kalkuty w Kamionkach. W mailu powołaliśmy się na słowa św. Franciszka o braciach mniejszych, podkreśliliśmy, że wpływ Kościoła katolickiego na społeczeństwo polskie jest nie do przecenienia, a także zapytaliśmy księdza proboszcza, czy w czasie coniedzielnych kazań uczula wiernych także na los zwierząt.
Od wysłania maila minęło pięć tygodni. Odpowiedzi nie otrzymaliśmy.
Krzysztof Ulanowski


Fot. FUNDACJA WIELKOPOLSKI INSPEKTORAT OCHRONY ZWIERZĄT
https://wioz.pl/#strona-główna
Ze strony Fundacji:
Wspieraj finansowo nasze działania Ratowanie
zwierząt wymaga środków finansowych. Po odbiorze
psa dopiero zaczyna się jego historia. Koszty dojazd na
interwencję, leczenia, zabiegów weterynaryjnych,
zakupu karmy, opłacenia hotelików – Wasza pomoc jest
niezbędna i niezastąpiona.
Fundacja Wielkopolski Inspektorat Ochrony Zwierząt
Ul. Słowackiego 55/1 60-521 Poznań
nr konta: 71 1020 4027 0000 1102 1750 0619


