Dr M. Talarczyk: Tzw. Sztuczna inteligencja – „aż” czy „tylko” w pisaniu tekstów?
Między wyszukiwaniem informacji, kiedyś w bibliotece, czytelni czy w domowej encyklopedii, dzisiaj przed komputerem w algorytmach narzędzia, a współpisaniem tekstów – ważne jest różnicowanie.
Czy książki w bibliotekach i czytelniach lub inne drukowane materiały źródłowe mogły dyktować teksty, proponować je w części lub całości albo cokolwiek sugerować? Oczywiście nie, choć czytanie często bywa inspiracją, ale wówczas pisanie bazuje na własnych myślach, refleksjach, wyobraźni i słowach autora.
Natomiast korzystanie z AI w pisaniu tekstów, moim zdaniem, można rozpatrywać na kontinuum, od:
1. wyłącznie jako narzędzia – wyszukiwanie danych, źródeł, piśmiennictwa, informacji – oczywiście do własnej dokładnej weryfikacji, bo AI nierzadko się myli i wprowadza w błąd.
2. AI jako źródło pomysłów czy inspiracji – i tu pojawia się pytanie o proporcje kreatywnego udziału autora w powstaniu dzieła
3. AI jako „autor” wygenerowanych tekstów, podpisanych bez zmian lub po redakcji przez autora.
Przy czym można sobie wyobrazić, że ten „autorsko-algorytmiczny” wkład może być niejednoznaczny. Bo:
a) tekst wygenerowany przez AI może być udostępniony jako własny bez zmiany czy korekty
b) tekst napisany przez autora może być przeformułowany i „ulepszony” przez AI
c) tekst na zadany temat i zaproponowany przez AI może być przeredagowany własnymi słowami przez autora, więc uznany za własny.
Tylko czy w przypadku pracy redakcyjnej, która bywa bardzo cenna i może mieć wpływ na ostateczny kształt dzieła, autorem jest redaktor?
Tzw. generatywna sztuczna inteligencja (GenAI), bywa – „aż” – czyli antropomorfizowana, powoływana do roli eksperta, gloryfikowana czy też jak mówi prof. Piotr Durka (1) traktowana jak kościół, który ma swoich wyznawców. Albo bywa – „tylko” – czyli wręcz przeciwne do „aż”, więc pomniejszana i sprowadzana do funkcji zwykłego narzędzia, które nie jest wypełnione cudzymi słowami, więc nie generuje tekstów na zasadzie statystycznego prawdopodobieństwa.
Tak więc traktowanie AI najwyraźniej zależy od celu i kontekstu.
W związku z kontekstem zdarza się więc nieadekwatne porównywanie AI do standardowych narzędzi takich jak np. klawiatura. I choć faktycznie klawiatura pomaga w pisaniu, jednak w rozumieniu literalno-behawioralnym, a nie mentalnym. Chyba, że dla kogoś inspiracją bywają czcionki z poszczególnymi literami.
Podobnie można porównywać koło w samochodzie do nawigacji. Bez koła samochód nie pojedzie, ale bez nawigacji szybko i bez poznawczego zaangażowania kierowcy, nie dotrze do celu.
Jak do tej pory porównywanie AI przez niektórych zwolenników współpisania z GenAI, do innych źródeł informacji (zawierających bibliografię czy przypisy), wydaje się co najmniej zastanawiające, mając na uwadze, że AI jest „trenowana” na cudzych myślach, słowach i tekstach, bez uwzględniania praw autorskich.
Pozostając przy porównaniach, jakiś czas temu w mediach społecznościowych porównałam AI do dopingu w sporcie (2). Co jak wiadomo w sporcie jest to od dawna zakazane, łatwo wykrywalne i wiąże się z dolegliwymi dla sportowca sankcjami. Nasuwa się więc pytanie, czy w pisarstwie „doping” AI jest: tylko twórczą stymulacją czy czymś więcej?
Drugim moim metaforycznym porównaniem była medycyna estetyczna – czyli AI jako faktyczne „narzędzie” – korektor czy skalpel, po ingerencjach którego tekst autora może być upiększony, czasami w stopniu odbiegającym od oryginału (3).
Czyli współpisanie z modelami językowymi może przebiegać w dwóch wariantach: albo tekst wygenerowany przez AI zostaje przeredagowany przez autora, albo tekst autora zostaje przeformułowany przez AI. Pomijam tu „podkładanie” tekstów wypreparowanych jako własnych, bo nie zachodzi tu współpisanie.
Gdzie więc przebiega granica w korzystaniu z AI jako wyszukiwarki danych, a czerpaniu z jej bazy: słów, statystycznych skojarzeń i algorytmicznych propozycji w pisaniu – wie tylko autor.
Temat dotyczący granic w korzystaniu z AI w pisaniu nie tylko książek, ale też felietonów, esejów, artykułów i innych form pisemnego wypowiadania się, poruszyłam w felietonie pt. „Teksty a sztuczna inteligencja” (4). Wracam do tego zagadnienia, bo temat korzystania z AI w procesie pisania książki, został poruszony na Konferencji Ipact (Biznes i Technologie) w maju 2026 w Poznaniu, co wywołało dyskusje i liczne kontrowersje, nie tylko w środowisku osób piszących.
Te ożywione dyskusje, często pełne emocji oraz wyrażane różne opinie i stanowiska, pokazują jaki wpływ na myślenie o AI i korzystania z tego narzędzia w czasie pisania, ma kontekst. Jak różnie można o tzw. sztucznej inteligencji myśleć i mówić, od jej gloryfikowana po dewaluowanie, w zależności od sytuacji i kontekstu.
Podsumowując
Z jednej strony jest uczciwość i etyka autorów, a z drugiej – skutki uboczne zastępowania ludzkiego myślenia i kreatywności narzędziem, które może autorów wyręczać czy zastępować w różnym stopniu i zakresie.
Daleko idącą konsekwencją „wyręczania się” AI w naukach humanistycznych, literaturze i sztuce może być rozleniwienie intelektualne i twórcze człowieka, a w liczbie mnogiej też ludzkości, jakkolwiek patetycznie to nie brzmi. Są to konsekwencje, które mogą okazać się nieodwracalne dla przyszłych pokoleń.
Małgorzata Talarczyk
Źródła:
- https://www.youtube.com/watch?v=kgl5UiIK0sc
- https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=pfbid02XHf1HWJWV8FbwpXxFWYnjT5WQs4Uyvg5wJqyYv1SxVXG5oJHqVQujYuV1LKw1WUxl&id=100009879166502
- https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=pfbid024Nc83LUtXsxq6urwBYs5xZNuf9vxeUsVGNcvu8ovLRSYCGttrijAzwZ9Dp25Sebsl&id=100009879166502system-terapia.pl
- https://wydawnictwo-silvarerum.eu/dr-m-talarczyk-teksty-a-sztuczna-inteligencja/



