Zwierzęta: Pomóżmy staruszkowi stanąć na łapy – operacja złamanej łapy
Los polskich psów na polskiej wsi nie jest do pozazdroszczenia. Świadczą o tym dramatyczne apele różnych fundacji ratujących zwierzęta. Polska wieś nazbyt często kojarzy się przemocą i maltretowaniem zwierząt, aniżeli z empatią wobec naszych „braci mniejszych”. Oto jeden ze smutnych przykładów, a są ich tysiące. Idea św. Franciszka legła w gruzach…
Fundacja chcąc ratować wiejskiego psa, uruchomiła zrzutkę w Internecie, ponieważ to zwykle jedyna możliwa forma uzyskania pieniędzy na ratowanie zwierzęcia. Jak się dowiedzieliśmy, gmina, w której znaleziono psa, odmówiła pomocy. To akurat polski standard.
Opis zrzutki
„W życiu niektórych psów cierpienie zdaje się nie mieć końca… Dziadek – bo tak nazwaliśmy tego starszego psa – trafił do schroniska w stanie, który ściska serce. Złamana w trzech miejscach łapa, ogromny ból i spojrzenie, które pytało tylko jedno: „Czy ktoś jeszcze o mnie pamięta?” Nie wiemy, co przeszedł, ale wiemy jedno – zasługuje na spokój, ciepło i życie bez bólu. Żeby mógł jeszcze kiedyś poczuć trawę pod łapami i czyjąś dłoń na grzbiecie – potrzebuje pilnej operacji. Jej koszt to 4800 zł, a czas ucieka. Dziadek jest stary, ale to nie znaczy, że bez szans. To znaczy, że musimy walczyć szybciej i mocniej. Prosimy Was – pomóżcie nam dać mu ostatnią szansę na życie bez cierpienia. Każda złotówka przybliża go do operacji, która może odmienić jego los.
Nie pozwólmy, by jego historia zakończyła się w schronisku.
Dziękujemy z całego serca wszystkim, którzy pomogą.”
Gmina odmówiła pomocy
Spytaliśmy o przyczyny, dla której odmówiono psu pomocy i nie przeznaczono pieniędzy na jego ratowanie. Jak nam odpowiedziano, tak po prostu jest.
– Tutaj chyba nie ma za bardzo tematu do opisywania, każda gmina ma program opieki nad zwierzętami i budżet roczny, w ramach budżetu podejmowane są działania (o ile są) niestety specjalistyczne operacje ortopedyczne, de facto nieratujące życia nie są ujmowane w budżecie (schroniskowy weterynarz np. może łapę amputować albo poskładać, jak umie) często ratowanie życia psa to koszty rzędu kilkunastu tysięcy zł, a gmina ma na wszystkie zwierzęta kilkanaście tysięcy na rok. Prawo mamy złe – odpowiedziano nam w Fundacji Zwierzęca Polana.
- Link do zbiórki – https://zrzutka.pl/d5uszk
Tutaj akurat zbiórka zakończyła się powodzeniem – jest więc szansa na pomoc cierpiącemu psu. Ale tyle ich jeszcze czeka, rannych, chorych, poranionych i zmaltretowanych, na krótkich łańcuchach i w dziurawych budach lub w ogóle bez bud. Bo polskie prawo i polskie realia sprzyjają zaniedbywaniu i maltretowaniu zwierząt. A prawo i takie realia stanowią odzwierciedlenie zbiorowej świadomości społeczeństwa polskiego. Natomiast pytanie, dlaczego tak jest, to zupełnie inny, poważniejszy problem.
(wal)
Fot. Fundacja Zwierzęca Polana





